Dwa tygodnie, dwa tysiące kilometrów, jeden wpis.

Ani się obejrzeliśmy, a skończył się sierpień. Oznacza to, iż jesteśmy w drodze już od dwóch tygodni, a tymczasem nasz blog milczy… To jednak tylko cisza przed burzą! Przez cały ten czas skrupulatnie gromadziliśmy notatki, zdjęcia i filmy - cóż z tego kiedy okazało się, że wśród australijskiego buszu próżno szukać internetu (jest go mniej niż wody).

Nie przewidzieliśmy też intensywności naszego podróżowania: dwa tysiące kilometrów w dwa tygodnie, za nami ocean, pustynie, “outback”, góry - to wszystko sprawia, że zmęczenie dopada nas szybciej niż my nasze komputery.

Nieustannie mamy świadomość odległości, która nas dzieli od Darwin, do którego musimy dotrzeć przed porą deszczową, zanim drogi staną się nieprzejezdne a pogoda nie do zniesienia. Mapa naszpikowana jest miejscami, w których planujemy się zatrzymać, a doświadczenie podpowiada, iż może ich przybyć.

W ciągu najbliższych dni mamy zamiar nadrobić zaległości w publikowaniu. Najważniejsze to utrzymać tempo i złapać rytm dnia, w którym jest czas na pisanie.

    Search
    Support This Site

    If my blog was helpful to you, then please consider visiting my Amazon Wishlist or donating via Paypal or Square Cash